oj

Myślałam, że to WordPress się popsuł, bo mi okno do logowania nie wyskakiwało, a to jednak coś z moim kompem. Bywa. Na pewno to wina starej przegladarki. Miałam coś napisać w czasie tej przerwy technicznej, ale nie mogłam się zalogować i już zapomniałam co. Jedyna myśl jaką mam w głowie z kilku ostatnich dni to to, że pogoda jest zjebana. No bo dlaczego pada 15 razy dziennie zamiast raz a porządnie. Nie mam nic do deszczu, sucho było, to dobrze że popadało, ale człowiek nie wie jak się ubrać jak z domu wychodzi.

Advertisements

tel

Moja służbowa komórka jest firmy Maxcom “telefony dla seniorów i nie tylko”, toporna jeszcze bardziej niż nokia 3310* i do tego brzydsza. Generalnie nie nadaje się do niczego, więc jakiś rok temu przełożyłam kartę służbową do starego prywatnego samsunga, który ma już jakieś 5 lat i właśnie zaczął się buntować. Na szczęście w większości przypadków nadal korzystam z telefonu stacjonarnego. Wszyscy się dziwią, że w ogóle mam stacjonarny telefon na biurku, ale dla mnie to mega wygoda, bo często jak gadam przez telefon, to muszę jednocześnie wprowadzać dane do excela, a że mam podpięte słuchawki z mikrofonem a’la call center, to jest mi wygodnie. Komórki niestety czasami potrzebuję. Napisałam więc do gościa zajmującego się telefonami czy ma jakiegoś samsunga na stanie. W odpowiedzi dostałam “A nie chcesz iPhona?”. Oczywiście, że nie chcę! Wiem, że mój pracodawca dąży do wymiany wszystkich komórek na iPhony, ale dopóki mnie nie zmuszą, będę stawiać opór. Odpisałam grzecznie, że nie, dziękuję, samsung będzie idealny :) To było tydzień temu i nadal czekam co mi przydzielą. W ostateczności mam jeszcze jakiegoś nieużywanego Alcatela, którego operator wcisnął mi przy którejś umowie.

 

* żeby nie było, bardzo lubiłam nokię 3310

modżajto

Jakimś cudem tak się złożyło, że jak rano w pracowej kuchni czekałam aż mi się woda na kawę zagotuje, to nikt nie przylazł i mnie nie zagadywał. Stałam więc i bezmyślnie gapiłam się na automat ze słodyczami i mój wzrok przyciągnęła butelka z napisem MOJITO. Napis nie był duży, butelka nisko, a wzrok o tej godzinie niezbyt ostry, ale pewne zmysły działają nawet w trudnych warunkach. Mojito 0,45 litra za 2,50 PLN. Oczywiście wiedziałam, że bezalkoholowe, ale to akurat nie jest problem. Kupiłam z myślą przeprowadzenia eksperymentu kulinarnego, bo robienie mojito w domu jest strasznie upierdliwe, a kupowanie w barze zupełnie nieopłacalne.
Eksperyment się udał. Panie i panowie, oto składniki na Modżajto dla leniwych:

mojito

Ta mała butelka przy okazji daje niezłe możliwości na imprezach plenerowych, a bardziej ambitni, ale nadal leniwi amatorzy mojito mogą sobie szklankę przyozdobić plasterkiem limonki i parasolką.

po mojemu będzie

Dlaczego producenci odzieży letniej damskiej uparli się, że wszystko musi być w kwiatki, ciapki czy inne mazy? Co z klasycznym czarnym!? No przecież wypadałoby, że jak góra jest w paski, to dół powinien być jakiś jednolity, a nie w inne wzorki. I na odwrót. O ile czarny top jestem w stanie znaleźć, to czarnej letniej spódnicy już za cholerę nie idzie. Znaczy takiej, która spełnia też podstawowe kryteria czyli nie jest jakaś wydziwna, jest przewiewna i ogólnie po prostu normalna.
Od zeszłego roku szukam. Porzuciłam już wszelką nadzieję, że znajdę, a bardzo potrzebuję, więc znowu musiałam kupić coś z myślą o przerobieniu. 2 lata temu kupiłam sukienkę, którą przerobiłam na spódnicę, bo mi się góra nie podobała. Tym razem kupiłam spódnicę w jakimś przyzwoitym kroju, w większości czarną, tylko naćkaną w jakieś małe różyczki. Różowe różyczki. Różowy to ja akceptuję tylko na piżamach i tylko w połączeniu z szarym. Zainwestowałam 30 zeta w farbę do tkanin i różyczki zostały zlikwidowane. Przydała by się pewnie jeszcze powtórka, ale obecny efekt jest akceptowalny. Przy okazji zafarbowałam ulubione czarne spornie, które w związku z tym, że są ulubione, już dawno straciły czarny kolor. Teraz są zajebiste.

Temat spódnic ogólnie jest trudny, bo ich nie noszę. Jeśli występuję publicznie w spódnicy, to znaczy, że jest już tak gorąco, że mi się dupa w spodniach przypala. Na urlopie noszę. Tak się składa, że na tegorocznym urlopie przewiduję temperatury w okolicach 30°C, więc bez spódnicy się nie obędzie. I będzie czarna!

Budapeszt

W zeszłym tygodniu nie zaspałam i dojechałam na lotnisko na czas, dzięki czemu spędziłam 4 dni w Budapeszcie. Mam trochę problem z odpowiedzią na pytanie czy mi się podobało. Jako kierunek wypadowy na weekend, spoko. Jest co zwiedzać, jest gdzie zjeść i kawy się napić. Baza gastronomiczna dużo lepsza niż w Warszawie, ale powiedzmy sobie szczerze, Warszawa akurat nie jest wysoko postawioną poprzeczką. Tak zupełnie szczerze, to Warszawa jest beznadziejna w tym zakresie.
Wracając do Budapesztu, miasto jak miasto. Miasta mnie nie zachwycają. Ogólnie mi się podobało, ale głównie to zasługa tego, że nie siedziałam w pracy, była ładna pogoda, napiłam się browara i spędziłam 4 dni ze znajomymi. Mam nawet kilka fotek :)

Szimpla Kert

prosty przekaz

Sąsiedzi nade mną coś montują i tłuką czymś. Do 22 teoretycznie mogą tłuc, ale 22 minęła, a oni dalej tłukli. Zajęłam się czymś i nawet mi to nie przeszkadzało. Gdzieś koło 22:50 nadal stukali, więc głośniej niż normalnie, ale jeszcze nie krzycząc wypowiedziałam bardzo wyraźne kurwa mać. Hałasy natychmiast ucichły.
Czy mogłam do nich iść? Mogłam, ale mi się nie chciało, bo zazwyczaj jak wiedzą że coś przeskrobali to nie otwierają, a i tak nie zamierzam utrzymywać z nimi relacji bardziej zaawansowanych niż dzień dobry w windzie.

przed-urlop

Pięć dni włączając weekend, taka mi wypadła krótka przerwa w pracy. Przedsmak urlopu, do którego zostały mi 2 miesiące.
Jako że moja karta ekuz straciła ważność w marcu, musiałam się udać do nfz po nową, a tam przedwakacyjny ARMAGIEDON! Przy pierwszym podejściu odpuściłam, bo byłam 3 minuty przed otwarciem (o 8.00 otwierają), a tam już kolejka na jakieś 70 osób. Stwierdziłam, że przyjadę w ciągu dnia. No to przyjechałam, wzięłam numerek, patrzę na tablicę i nie wierzę. Miałam numer 637, a wyświetlał się 342. Dziękuję.
Trzecie podejście zrobiłam 2 dni później. Na miejsce dotarłam o 7.25 i byłam 14-ta w kolejce! Odstałam więc 35 minut pod drzwiami w strasznej pizgawicy, bo akurat to był ten dzień kiedy przyszło ochłodzenie, potem 8 minut w środku i jakieś 20 sekund przy okienku. Trafiłam na jakiegoś mega ogarniętego gościa.

Jutro pobudka przed 4, bo samolot odlatuje po 6. Nie lubię takich wczesnych lotów, bo zawsze mam lęki, że zaśpię i na samolot nie zdążę. Przynajmniej pakowanie jakoś całkiem szybko ogarnęłam, bo to tylko 4 dni. Budapeszcie, przybywam! (jak nie zaśpię).

rzeczy martwe

Złośliwość rzeczy martwych jest wtedy, kiedy lecę do domu bo strasznie chce mi się siku, ale tak, że już na żółto widzę, a winda stoi na 10 piętrze.
I to już nie pierwszy raz mi tak zrobiła…

mecz

Ludzie dostali pierdolca z tym meczem. O 16 były takie korki, jakby zarządzili ewakuację miasta. Mam to nieszczęście, że moja droga do domu przebiega przez Mordor, gdzie jest korek i bez specjalnych okazji. Nauczona doświadczeniem z ostatniej ulewy i tego jak wygląda w Mordorze korek na specjalne okazje, wróciłam do domu drogą okrężną, ale za to po szynach, czyli bez korków i duszenia się z zatłoczonym autobusie.
Plus jest taki, że jak koło 17 wpadłam do sklepu to nie było ludzi, bo fani kopania piłki w kiepskim stylu siedzieli już z browarami i chipsami przed telewizorami albo w knajpach.

open bar

Życie z czasem weryfikuje wszystkie postanowienia. Czasami jest to dłuższy okres, a czasami wystarczy tydzień. Dieta swoją drogą, odstawienie alkoholu swoją drogą, a darmowe drinki, to darmowe drinki :D